Było kino, była kawka no i mały grzeszek- lody. Były też pogaduchy tym razem bez małych biegających predatorów , które to chcą pobiegać to tu to tam, albo chcą bułkę tu teraz natychmiast!!! o soczku nie wspomnę :) No nie narzekam już tak bo przecież kochamy je bezgranicznie.
Reasumując wieczór był bardzo babski, bardzo udany i na sto milionów procent do powtórzenia.!!!!
A że limit na kalorie został już wykorzystany to na kolację trzeba było wciągnąć coś lekkiego i szybkostrawnego (bynajmniej tak mi się wydawało :) czyli na wczorajszym stole pojawiło się sałatka caprese.
Potrzebujecie:
2-3 duże pomidory obrane ze skórki
2 kulki mozzarelli
świeże listki bazylii
sos francuski ( z braku sił użyłam tego już gotowego)
Pomidory i mozzarellę kroimy w grube plastry. Układamy naprzemiennie na talerzu. Przygotowujemy sos wg. przepisu na opakowaniu. Polewamy nim pomidory i ser. Wszystko dekorujemy świeżą bazylią.
Cóż tu więcej pisać, myślę że dokumentacja fotograficzna mówi sama za siebie.
Bon appetit !!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz